- Oczywiście że obiad! - krzyknęła i
zerwała się już w stronę drzwi, mój mały żarłoczek - pomyślałam i cicho
zachichotałam przez co zostałam zgromiona wzrokiem. Idziesz czy mam iść sama? -
zapytałą poirytowana.
- Idę idę - mruknęłam i razem
ruszyłyśmy w stronę stołówki.
- Emilia! Jak dobrze że cię
znalazłam! - usłyszałam krzyk za sobą i w moją stronę zmierzała pani Asia -
Przepraszam że ci ciągle zmieniam plany, ale zadzwonili do mnie państwo Dudziak
i chcieli by dzisiaj się spotkać, ponieważ po jutrze mają już samolot
załatwiony - powiedziała zdyszana
- Ale.. Jak to? Przecież nawet jakby
mieli go za tydzień nie byli y w stanie... - szepnęłam
- Nie mówiłam ci nic wcześniej, bo
mnie o to prosili, ale już wcześniej załatwiali pewne sprawy i no wiesz-
mówiłam coś jeszcze jednak już jej nie słuchałam- Emilia słuchasz ty mnie? -
zapytała z pretensjami
- Yyy..
- Tak myślałam - powiedziała z
rezygnacją w głosie - Po obiedzie przyjdź d mojego gabinetu - powiedziała i już
jej nie było. Wzięłam talerz z nałożonym już jedzeniem i udałam się do stolika
gdzie siedzieli już Iza i Maciek
- Co jest? - zapytała moja
przyjaciółka, a ja pokręciłam jej głową że ma nie pytać. Zjedliśmy w ciszy i od
razu po obiedzie poszłam do gabinetu pani Asi.
2 dni później
- Zabrałaś wszystko? - zapytała
Aneta. Właśnie Aneta, a dokładnie Aneta Dudziak, wysoka blondynka o zielonych
oczach, ma 36 lat.
- Tak - odpowiedziałam i usiadłam
wygodnie w swoim fotelu. Dziwie się tym ludziom, wcale mnie nie znają, a
zabierają mnie z sobą do Londynu... Kto normalny tak postępuje? Chyba nikt, ale
cóż kłócić się nie będę.
Jeszcze godzinę temu stałam w pokoju
gdzie spędziłam swoje ostatnie lata, poznałam najlepszych przyjaciół, a teraz
miałam ich tak po prostu zostawić...
- Hej... Nie martw się... -
powiedziała czuje pani Aneta i złapała mnie za rękę.
3 godziny później
Właśnie dojeżdżamy do "mojego nowego
domu". Pan Marcin zaparkował
samochód na podjeździe domu... przepraszam.. willi.
- Wy..? - pokazałam na dom przed
który stoimy, pani Aneta pokiwała głową jako odpowiedź
- Tutaj jest pokój naszego syna -
pokazała na drzwi na których wisiała tabliczka "NIE PRZESZKADZAĆ!" -
A tutaj twój - powiedziała i pokazała na drzwi obok. Otworzyła je powoli i
puściła mnie przodem. - Pierwsze drzwi na lewo to łazienka, a drugie to
garderoba, jeśli będziesz czegoś potrzebowała to powiedź - powiedziała i
zostawiła mnie samą, po chwili pan Marcin przyniósł moją walizkę i znowu
zostałam sama.
Usiadłam na łóżku i nie mogłam
uwierzyć że to wszystko dzieje się na prawdę.
Wszystko było takie... takie... nie
umiem nawet znaleźć odpowiedniego słowa określającego to co tutaj się znajduje.
- Emilia, zejdź na kolację! -
usłyszałam głos pani Anety. Zebrałam się w sobie i zeszłam na dół. Poszłam w
stronę pomieszczenia z którego dobiegały śmiechy, jak się później okazało była
to jadalnia. Przy stole siedziała już pani Aneta, pan Marcin i jak podejrzewam
ich syn, pierwsza dwójka spojrzała mnie mnie z uśmiechem zaś on spojrzał od
niechcenia i zaczął jeść. No cóż nie każdy musi mnie tutaj lubić - pomyślałam i
usiadłam na wolnym miejscu. Zgadnijcie obok kogo...
- Emilia to jest nasz syn Mateusz -
powiedziała, a on rzucił krótkie "Siema" nawet na mnie nie patrząc. -
Matt! - krzyknęła p. Aneta.
- No co? - zapytał i dalej jadł.
Stwierdziłam że nie będę się nim przejmować, choć to było ciężkie siedząc obok
takiego kogoś jak on... Bożee... jaki on jest przystojny- pomyślałam i sama
siebie w duchu za to skarciłam.
- Dziękuję - powiedziałam i chciałam
wziąć swój talerz i pozmywać, jednak zatrzymała mnie p. Aneta
- Zostaw to, ja pozmywam -
powiedziała i zaczęła zbierać naczynia ze stołu
- Pomogę pa...
- Jaka pani - powiedziała - Przecież
mówiłam że masz się do nas tak nie zwracać - powiedziała niby z pretensjami
- Dobrze - powiedziałam
- Idź na górę się rozpakuj, w
garderobie też masz kilka ubrań, w łazience kosmetyki i wszystkie potrzebne
rzeczy - uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję - mruknęłam i poszłam do
siebie. Wzięłam walizkę i weszłam do garderoby by wypakować swoje ubrania.
Następnego dnia rano
Obudziłam się dzisiaj o 9.13, wstałam
od razu, związałam włosy w niedbałego koka, zrobiłam delikatny makijaż...
Rzeczywiście Aneta pomyślała o wszystkim. Ubrałam się w te spodnie, i białą
bokserkę. Przejrzałam się w lustrze i zeszłam na dół. Po kuchni krzątała się
Aneta, podeszłam do niej i zapytałam się czy pomóc, jednak odpowiedź była
przecząca, więc postanowiłam iść do salonu, gdzie zastałam Mateusza z dwoma
kolegami, chciałam się wycofać jednak było już za późno....
Mateusz - Matt
Aneta i Marcin
Hej!!!
Jak wam się podoba?
Pisać dalej?
Mam dla kogo? Jeśli tak to pokażcie
to!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz