środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 2

- Oczywiście że obiad! - krzyknęła i zerwała się już w stronę drzwi, mój mały żarłoczek - pomyślałam i cicho zachichotałam przez co zostałam zgromiona wzrokiem. Idziesz czy mam iść sama? - zapytałą poirytowana.
- Idę idę - mruknęłam i razem ruszyłyśmy w stronę stołówki.
- Emilia! Jak dobrze że cię znalazłam! - usłyszałam krzyk za sobą i w moją stronę zmierzała pani Asia - Przepraszam że ci ciągle zmieniam plany, ale zadzwonili do mnie państwo Dudziak i chcieli by dzisiaj się spotkać, ponieważ po jutrze mają już samolot załatwiony - powiedziała zdyszana
- Ale.. Jak to? Przecież nawet jakby mieli go za tydzień nie byli y w stanie... - szepnęłam
- Nie mówiłam ci nic wcześniej, bo mnie o to prosili, ale już wcześniej załatwiali pewne sprawy i no wiesz- mówiłam coś jeszcze jednak już jej nie słuchałam- Emilia słuchasz ty mnie? - zapytała z pretensjami
- Yyy..
- Tak myślałam - powiedziała z rezygnacją w głosie - Po obiedzie przyjdź d mojego gabinetu - powiedziała i już jej nie było. Wzięłam talerz z nałożonym już jedzeniem i udałam się do stolika gdzie siedzieli już Iza i Maciek
- Co jest? - zapytała moja przyjaciółka, a ja pokręciłam jej głową że ma nie pytać. Zjedliśmy w ciszy i od razu po obiedzie poszłam do gabinetu pani Asi.


2 dni później
- Zabrałaś wszystko? - zapytała Aneta. Właśnie Aneta, a dokładnie Aneta Dudziak, wysoka blondynka o zielonych oczach, ma 36 lat.
- Tak - odpowiedziałam i usiadłam wygodnie w swoim fotelu. Dziwie się tym ludziom, wcale mnie nie znają, a zabierają mnie z sobą do Londynu... Kto normalny tak postępuje? Chyba nikt, ale cóż kłócić się nie będę.
Jeszcze godzinę temu stałam w pokoju gdzie spędziłam swoje ostatnie lata, poznałam najlepszych przyjaciół, a teraz miałam ich tak po prostu zostawić...
- Hej... Nie martw się... - powiedziała czuje pani Aneta i złapała mnie za rękę.


3 godziny później
 Właśnie dojeżdżamy do "mojego nowego domu".  Pan Marcin zaparkował samochód na podjeździe domu... przepraszam.. willi.
- Wy..? - pokazałam na dom przed który stoimy, pani Aneta pokiwała głową jako odpowiedź
- Mam nadzieję że ci sie spodoba - powiedziała i wysiedliśmy z samochodu. - Chodź pokarzę ci twój pokój - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę w stronę drzwi wejściowych. Wyciągnęła klucz z torebki i otworzyła drzwi. Weszłyśmy do środka i moim oczom ukazał się ten widok .
 Myślałam że oczy wyjdą mi z orbit, jednak nic na szczęście takiego się nie stało. Pani Aneta wzięła moją rękę z powrotem i pociągnęła w stronę schodów, tam hol był podobnie ozdobiony, tylko że było o wiele więcej drzwi
- Tutaj jest pokój naszego syna - pokazała na drzwi na których wisiała tabliczka "NIE PRZESZKADZAĆ!" - A tutaj twój - powiedziała i pokazała na drzwi obok. Otworzyła je powoli i puściła mnie przodem. - Pierwsze drzwi na lewo to łazienka, a drugie to garderoba, jeśli będziesz czegoś potrzebowała to powiedź - powiedziała i zostawiła mnie samą, po chwili pan Marcin przyniósł moją walizkę i znowu zostałam sama.
Usiadłam na łóżku i nie mogłam uwierzyć że to wszystko dzieje się na prawdę.
Wszystko było takie... takie... nie umiem nawet znaleźć odpowiedniego słowa określającego to co tutaj się znajduje.
- Emilia, zejdź na kolację! - usłyszałam głos pani Anety. Zebrałam się w sobie i zeszłam na dół. Poszłam w stronę pomieszczenia z którego dobiegały śmiechy, jak się później okazało była to jadalnia. Przy stole siedziała już pani Aneta, pan Marcin i jak podejrzewam ich syn, pierwsza dwójka spojrzała mnie mnie z uśmiechem zaś on spojrzał od niechcenia i zaczął jeść. No cóż nie każdy musi mnie tutaj lubić - pomyślałam i usiadłam na wolnym miejscu. Zgadnijcie obok kogo...
- Emilia to jest nasz syn Mateusz - powiedziała, a on rzucił krótkie "Siema" nawet na mnie nie patrząc. - Matt! - krzyknęła p. Aneta.
- No co? - zapytał i dalej jadł. Stwierdziłam że nie będę się nim przejmować, choć to było ciężkie siedząc obok takiego kogoś jak on... Bożee... jaki on jest przystojny- pomyślałam i sama siebie w duchu za to skarciłam.

- Dziękuję - powiedziałam i chciałam wziąć swój talerz i pozmywać, jednak zatrzymała mnie p. Aneta
- Zostaw to, ja pozmywam - powiedziała i zaczęła zbierać naczynia ze stołu
- Pomogę pa...
- Jaka pani - powiedziała - Przecież mówiłam że masz się do nas tak nie zwracać - powiedziała niby z pretensjami
- Dobrze - powiedziałam
- Idź na górę się rozpakuj, w garderobie też masz kilka ubrań, w łazience kosmetyki i wszystkie potrzebne rzeczy - uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję - mruknęłam i poszłam do siebie. Wzięłam walizkę i weszłam do garderoby by wypakować swoje ubrania.


Następnego dnia rano
Obudziłam się dzisiaj o 9.13, wstałam od razu, związałam włosy w niedbałego koka, zrobiłam delikatny makijaż... Rzeczywiście Aneta pomyślała o wszystkim. Ubrałam się w te spodnie, i białą bokserkę. Przejrzałam się w lustrze i zeszłam na dół. Po kuchni krzątała się Aneta, podeszłam do niej i zapytałam się czy pomóc, jednak odpowiedź była przecząca, więc postanowiłam iść do salonu, gdzie zastałam Mateusza z dwoma kolegami, chciałam się wycofać jednak było już za późno....
 Mateusz - Matt

Aneta i Marcin

Hej!!!
Jak wam się podoba?
Pisać dalej?


Mam dla kogo? Jeśli tak to pokażcie to!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz